niedziela, 6 lutego 2011

"Jeśli chcesz żyć szczęśliwie, nie przejmuj się tym, że uważają cię za głupca".

Odkryłam właśnie znakomitego bloga CHATA MAGODA - totalnie inspirujący, znakomicie utwierdzający nas w przekonaniu, że idziemy dobrą drogą, ale jednocześnie sygnalizujący jak wiele jeszcze przed nami. Cieszy nas ta pracowita perspektywa. w której kryje się tak wiele niewiadomych i zagadek. Ucieleśnienie marzeń, krok po korku zapisany na kartach bloga to jednocześnie niezastąpiony dokument, pracochłonny dowód na to, że można i trzeba.
Nie udało mi się jeszcze przebrnąć przez całość, bo na blogu i dużo treści i maaaaasaaaaaa zdjęć, ale biją od nich /od Jagody i Maćka/ taka błogość, spokój i wiara. Miłość do przyrody, wiara w ludzi, radość istnienia. Jednak fajne jest to, że nie szczędzą również słów prawdy o tym, że nie zawsze jest łatwo i miło. Że trud wznoszenia domu daleko od cywilizacji to sztuka i praca tylko dla wytrwałych. Jednak ich pragnienie i wprowadzenie w życie swych działań daje mi siłę do pracy. Co prawda nasza droga będzie ciut inna, jednak ważne, że będzie NASZA.
A tutaj zamieszczam pierwszy raz obiekt marzeń, do którego wzdychamy, o którym rozmawiamy i do którego dzień po dniu będziemy się zbliżać.





piątek, 4 lutego 2011

pożyczony post

Pozwoliłam wyjątkowo pożyczyć sobie od pewnej cenionej przeze mnie blogowiczki jej ostatniego posta, ponieważ utożsamiam się z nim w 100%.
a czytać należy tutaj

kocie sprawy zagraniczne i alternatywny ZUS w UK

Otóż żeby wywieźć kota za granicę należy się niestety nie mało nachodzić. Cytując za jednym z portali z informacjami dla zwierząt czytamy:

ZWIERZĘTA MUSZĄ POSIADAĆ PASZPORT I AKTUALNE SZCZEPIENIA P. WŚCIEKLIŹNIE. Szczepienie jeśli jest wykonywane po raz pierwszy musi być wykonane co najmniej miesiąc przed wyjazdem!! Przy kolejnych szczepieniach odstęp pomiędzy podaniem kolejnych dawek nie może być mniejszy niż rok.                                 
                                
Aby wyrobić paszport zwierzę musi być trwale oznaczone, WYRAŹNYM tatuażem, albo za pomocą czipa (transpondera) wszczepianego pod skórę. Mały mikroczip instalowany jest podskórnie, w okolicy karku zwierzęcia. Czip może się przemieszczać ale czytnik zawsze go odczyta. Zalecane jest aby poddawać czipowaniu zwierzęta z zakończonym wzrostem, bo tylko wówczas jest gwarancja, że nie będzie się przemieszczał.  

No i mój staruszek kot, przyjaciel największy i oddany będzie musiał być poddany jakiemuś czipowaniu na stare lata??? Nie mogę go tak po prostu zaszczepić, paszporcik ze zdjęciem i pach pach jedziemy? No nie wiem, nie wiem... martwi mnie ta procedura i jak na razie jest to jedna z najbardziej uciążliwych spraw do załatwienia przed wyjazdem. Ech.

Natomiast jestem w totalnym szoku, głupio rozbawiona i z niemocą wściekła, gdyż właśnie wczoraj słuchałam w radiu audycji. Doradca ds. zatrudnienia na legalu na antenie doradzał w jaki sposób ustrzec się od składek ZUSu. Proponował założenie firmy w Wielkiej Brytanii, gdzie obowiązkowo płaci się odpowiednik polskiego ZUSu /znacznie niższy/ a w efekcie otrzymuje się emeryturę /znacznie wyższą/. Polacy zawsze kombinowali ale takie działania wydają mi się już totalnym absurdem choć wiem, że może stać się to niebawem nieuchronne. I każdego, kto coś takiego zrobi w pełni zrozumiem i poprę. Kraj nasz idzie w ruinę. Nie jestem typem narzekacza. Charakteryzują mnie optymizm i wiecznie różowe okulary na nosie, ale chyba moja czara niestety się przelała. Dotyka mnie osobiście głupota rządzących moją Ojczyzną. Żal, że jest coraz gorzej, kiedy każdy następny stara się nas utwierdzić, że idzie ku lepszemu.

Gówno prawda.

czwartek, 3 lutego 2011

odległość - pojęcie względne

Wszyscy, którzy dowiadują się o naszym planie są pozytywnie do niego nastawieni. Jest całkowite zrozumienie dla naszej decyzji choć oczywiście towarzyszy temu żal, że nie będzie nas tutaj na miejscu w Polsce. Dla jednych to koniec świata, dla innych absolutnie przystępna odległość do pokonania. Jedni już meldują gotowość do przyjazdu do naszego nowego lądu, inni obiecują że zrobią wszystko co w ich mocy.
Ja nie ukrywam, że każda nowa osoba poinformowana o naszym wyjeździe utwierdza mnie w przekonaniu iż postępujemy prawidłowo i najlepiej jak można. Ilekroć przedstawiam argumenty przyświecające naszemu wyjazdowi, przekonuję się i utwierdzam że robimy DOBRZE, NAJLEPIEJ.
Wczoraj poinformowaliśmy mojego tatę. Również pogratulował decyzji. Martwię się o niego bo nie jest mu tutaj również dobrze. Niestety jego sytuacja jest finansowo bardzo zła a co za tym idzie psychicznie też słabo to znosi. Skutki złego samopoczucia powodują różne destrukcyjne działania. Wierzę, że i on podejmie wreszcie decyzję o wyjeździe. Tutaj nie wróżę mu nic kolorowego. NIESTETY