niedziela, 26 lipca 2015

butelkowa podłoga

Zebraliśmy dziesiątki worków butelek, szczerze wierząc, że wystarczy na całą zaplanowaną powierzchnię podłogi. Starczyło... na 1/3 pierwszego pokoju. Robota idzie w znoju i trudzie ale idzie. Tu sąsiad dowiezie worek, tam sąsiad wskaże gdzie można poszukać więcej. Okoliczna plaża nad jeziorem wydawałoby się, że jest idealnym źródłem poszukiwań ale okazała się tylko dobrym. Skład odpadów komunalnych był odkryciem tygodnia bo tam setki a może i tysiące. Przekrój spożytego napoju konkretny. Butelki po weselnych wódkach w ilościach szokujących.

I tak oto powstaje nasza recyclingowa podłoga, której nawet nie specjalnie dziwią się tubylcy. A myśleliśmy, że będzie będą stukać się ostentacyjnie w czoło. Nawet sąsiad Wojtek przyszedł i fachowo ocenił, że " oooo to to dobre jest, ciepło Wam tu będzie"






8 komentarzy:

  1. Ciekawy pomysł. Skąd zaczerpnięty? Jakby każdy budujący tak zrobił, to po świecie nie walałyby się tony butelkowych śmieci.Wiem jakie macie problemy w odrestaurowywaniu starej chaty. Zapraszam na swój blog, gdzie jest historia budowy naszej. Już stoi, a mu cały czas coś dobudowujemy! :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Byliśmy ,oglądaliśmy, zachwycaliśmy się i z baaardzo miłymi wspomnieniami od Was wróciliśmy :-)))) I oczywiście zgadzamy się z Wojtkiem w 100% "będzie ciepło jak nic" .

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki przekrój przez trunki (lokalne?) ;) Pomysłowo i z szacunkiem dla środowiska.
    Ale ja wciąż nie mogę się przestać zachwycać Waszymi oknami. Są piękne, zjawiskowe, wygładzone... a te trzymadełka to sami wymyśliliście czy odtworzone?
    Najczulsze uściski dla Was. kochani!

    OdpowiedzUsuń
  4. W średniowieczu, pewnie z braku takiej ilości flaszek:)) , wkładano gliniane gary. Nihil novi sub sole. Izolacja dobra i reusing, od razu mniej śmieci.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nihil novi.. Kiedy kupowałem dom, to poprzedni właściciel pokazał mi z dumą pokój (w części nazwijmy ją.. robotniczej ) do pełna zapierniczony butelkami. Zapytał zupełnie poważnie, czy zostawić? Ja nie załapałem, po co chce mi zostawić ten dorobek życia. A to idea znana była powszechnie w naszych nowych stronach. Mam tak "ocieplony" korytarzyk i chyba jeszcze ze dwa pokoje. No może nie dokładnie tak, jak Wy docieplony... u nas to jest w z gruzem wpier..ne jak leciało. Ale za to spotkałem ostatnio jednego dumnego wykonawcę, dumnengo nie tylko z tego, że robił te "wylewki", ale i że wygenerował materiał dociepleniowy. Wasze zdrowie ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wybaczcie nieuczonej, a kiedy już ułożycie te butelki na calej powierzchni to co dalej??? Chętnie ukradniemy patent, bo własnie zabraliśmy się za podłogi, a Wasz pomysł chyba najbardziej antygryzoniowy, co w drewnianej chacie ma znaczenie!

    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochani, miło nam znów Was tu widzieć. Otóż na butelki sypiemy piach, na piach warstwa keramzytu (pochłania wilgoć i dobrze izoluje) a na keramzyt idą już dechy. No, ciekawa jestem bardzo czy będziecie robić butelkową podłogę. Jeśli tak to butelki zacznijcie zbierać już dziś i najlepiej zaprzyjaźnijcie się z miejscowym punktem odpadów komunalnych :-). pozdrowienia

      Usuń
    2. Dzięki stokrotne za wyjaśnienia, strasznie mi się ten pomysł podoba! Może i Głównodowodzący się przekona, aczkolwiek w tym roku remont stoi, bo Tat ma nowa pracę czyli... nie ma urlopu :(
      Deski się czyszczą, bo to moja działka, ale w pokoju zieje dziuuura.
      Uściski

      Usuń