czwartek, 20 kwietnia 2017

dezorientacja kwietniowa


Codzienne obchody dookoła domu dawały wiele radości. Powolne obserwacje rosnących kwiatów cebulowych, trawy, pokrzywy, mięty i innego ziela były obowiązkowym punktem każdego dnia. Psy wygrzewające się w słońcu na trawce, ptactwo wszelkiego rodzaju śpiewające najpiękniej i głośno, ruch ciągników we wsi. Nawet ból w plecach po skopanym ogródku warzywnym był elementem tego zamieszania. Wszystko przygotowane, wszystko w blokach startowych. Kury po sąsiedzku radośnie przemierzające łąki w poszukiwaniu przysmaków. Życie budziło się i .... nagle zamarło. 

To nie jednorazowy spadek śniegu tylko powrót zimy, która od trzech dni nie odpuszcza. 


Zatem trzeba się ratować domowymi sposobami na wywołanie jej ponownie. A ja w cieple pieca powróciłam grzecznie i zgodnie z prawami natury do wytwarzania skarpet. Dezorientacja jakoś musi być zaakceptowana. 







poniedziałek, 17 kwietnia 2017

bez smyczy

To były piękne 3 dni. I nawet nie idzie o to, że święta, że z rodziną JEGO, że nie przy stole tylko na spacerze i przy grach i rozmowach rodzinnych, i ogólnie na wyjeździe - a z naszego pięknego wiejskiego grajdołka też czasem fajnie jest wyjechać i zmienić region na równinny, gdzie horyzont sięga znacznie dalej niż u nas.

Było pięknie z zupełnie innego powodu.

Nie jestem niewolnicą gadżetów elektronicznych. Nie posiadam smartfona więc na telefon nie przychodzą mi żadne powiadomienia za wyjątkiem smsów (nawet mmsów mój "zaawansowany" telefon nie odbiera) i zwykłych rozmów telefonicznych. Telefony, w porównaniu z moim miejskim życiem dzwonią znacznie rzadziej i w zasadzie mnie to cieszy. Lubię pogadać, przez telefon też, ale maniakalną fanką tej czynności nie jestem.
A tu w święta taki oto prezent od jednej z sieci komórkowych: miałam do niedawna telefon na doładowanie, bez abonamentu. Obecnie kończy nam się umowa internetowa z jedną ze znanych sieci i w ramach polepszenia sobie warunków finansowych tego zobowiązania, mam w tej samej cenie co dotychczas nie tylko internet ale i 1 numer bez ograniczeń do wszystkich sieci. Zależało mi rzecz jasna na zostawieniu starego numeru, więc został on w czwartek przeniesiony do nowej sieci. Poinformowano mnie (błędnie), że w chwili gdy usługi w starej sieci przestaną być aktywne, powinnam zmienić kartę na tę nową i będę miała je aktywne w nowej sieci. Tak się jednak nie stało bo w sobotę już nie udało im się tego numeru przenieść a wiadomo, że święta to święta....

I tak oto stało się, w sumie nic wielkiego, nic znaczącego a jak wiele zmieniającego w jakości życia przez tych parę dni. Telefon milczał. Internetu nie potrzebowałam. Laptop został by się kurzyć w domu. Rzec by można "było idealnie". I tak było w rzeczywistości.

Ta smycz, do której kurczę jednak jesteśmy przyspawani. Ten facebook, który kusi, ten email sprawdzany po kilka razy dziennie a przecież można by raz, wieczorem, hurtem, wszystko.

Martwią mnie bardzo, cholernie, okrutnie i przesmutnie te wszystkie głowy schylone i skierowane wiecznie w ekrany smartfonowe. Martwi mnie, że rezygnujemy z map papierowych na korzyść GPSów, które ogłupiają, nie pozwalają myśleć ani zastanowić się gdzie aktualnie się znajdujemy. Brak zasięgu w jakimkolwiek z urządzeń wpędza nas w poczucie paniki a tym samym tracimy poczucie bezpieczeństwa.

Nie umiem się odnaleźć w tym świecie coraz mocniej z elektronizowanym. Wszędzie każą nam coś aplikować, płatności kartami kredytowymi (również nie posiadamy) odcinają nas niejednokrotnie od różnych usług na tym świecie, bo czasami inaczej już zapłacić nie można. Wtedy pomagają przyjaciele, którzy mają i którym to służy i którzy lubią i odnajdują się w tym labiryncie cywilizacyjnym. Ja coraz mniej.

Luzuję sobie tę smycz i dobrze mi z tym luzem choć wiem, że zawodowo odciąć się od wszystkiego na razie nie sposób. Internet jest bowiem najlepszym kanałem na dotarcie do potencjalnych Gości Naszej Polany i tutaj po prosu godzę się na to bo wyjścia innego nie mam. Może kiedyś osiągniemy jako Nasza Polana taki status na mapie Polski, że poczta pantoflowa zadziała milion razy lepiej niż światłowody i satelity. Modlę się o to i czekam z utęsknieniem na taki moment.

Tymczasem raduję się me serce (do jutra) z powodu ciszy w telefonie komórkowym. Ściskam i życzę luzowania smyczy. To my rządźmy tymi urządzeniami i nie pozwólmy żeby było inaczej.


czwartek, 6 kwietnia 2017

kto wpuścił kota...?

No o tym, że nie da się pisać jednego posta dziennie to już nie muszę wspominać bo to widać czarno na białym. Tego właśnie między innymi nauczyło mnie życie na wsi: że nie ma co robić pewnych rzeczy na siłę, każda czynność ma swój czas i na niektóre sprawy nie mamy wpływu. Życie toczy się swoim rytmem i na to, na co mogę wpływać to chętnie wpływam i kieruję swoim życiem w wybranym kierunku ale inne sprawy pozostawiam własnemu tokowi i chyba tak jest najlepiej.

Siedzę dziś przy stole bo zaokienna pogoda nie namawia do prac na zewnątrz. Deszcz przeplata się ze śniegiem i gradem, momentami zawiewa solidnie a chwilami zza gęstych chmur pojawiają się nieśmiałe promienie słońca. Jednak zimno jest i siedzę przy piecu i raczę się herbatką i tak właśnie mija dzień kwietniowy.

A z kotem to jest tak, że mi się już którąś noc zdarza sytuacja następująca, że kot około 4 rano prosi o wypuszczenie na zewnątrz, co czynię każdego dnia i potem idę z powrotem spać. Budzę się potem o świcie i jestem przekonana, że kota nie ma w domu a kot jest... wyłania się zza pieca lub śpi na kanapie a ja daję sobie rękę uciąć, że go nie wpuszczałam, a i okna wszystkie pozamykane są w domu, a i o moim lunatykowaniu nic nie wiem... zatem kto wpuszcza kota???? JEGO chwilowo nie ma... a nawet jak jest to ON nie reaguje nigdy na stukanie kocie w okienko bo ON śpi snem sprawiedliwego zawsze i wszędzie.

Pierwiosnki, krokusy, żonkile są... tulipany już w blokach startowych, pąki na drzewach szykują się do wystrzału, ciągniki we wsi idą w ruch, moja łopata także.

Szykujemy się do sezonu letniego mentalnie już i przybywa nam rezerwacji co cieszy niezmiennie i niezmiernie. W tym roku szykujemy dla młodzieży krótki obóz o różnorodnej tematyce. Mamy już sporo chętnych, zostało jeszcze kilka miejsc. Dla chętnych szczegóły zamieszczam poniżej....



Kochani,
zapraszamy Waszą latorośl na radosne i pełne nowych doświadczeń wakacje do Naszej Polany. Tutaj czas płynie nieco inaczej niż wszędzie więc i zajęcia muszą być wyjątkowe. Beskid Niski, bo to tutaj znajduje się Nasza Polana, to region pełen inspiracji zarówno tych, które płyną prosto z natury jak i tych, które można zaczerpnąć z lokalnych tradycji. Do tego wszystkiego dodamy szczyptę naszych pasji i wierzymy, że powstanie z tego niezapomniana mieszanina wrażeń i wspomnień.
Termin: 15-23 lipca 2017
Wiek uczestników: 11-15 lat
Zakres zajęć i atrakcji:
- „SZTUKOWANIE” czyli zajęcia o charakterze kreacyjno - wyobraźniowym, które poprowadzi Monika Babula - aktorka warszawska, absolwentka wydziału sztuki lalkarskiej Akademi Teatralnej w Białymstoku. Długoletnia aktorka Teatru Lalka w Warszawie. Monika posiada doświadczenie pracy z młodzieżą, które zdobyła prowadząc liczne warsztaty w akcji „LATO W TEATRZE” organizowanym przez Instytut Teatralny w Warszawie.  Monika prywatnie jest mamą 13 letniej Matyldy i 16 letniej Marceliny.
Czym na „SZTUKOWANIU” będziemy się zajmować?
Opowiadać historie, tańczyć, śpiewać i tworzyć przeróżne etiudy teatralne i filmowe. Prosimy aby dzieci, które grają na instrumentach, wzięły je ze sobą. Będziemy my, nasza szalona wyobraźnia, las, góry i to co uda nam się stworzyć w tych niepowtarzalnych okolicznościach przyrody.
- „CO BYŁO PIERWSZE JAJKO CZY KURA?” zapoznanie się z dawnym i współczesnym życiem na wsi – z porami roku i pracami z nimi związanymi, wizyta w gospodarstwie rolnym, wizyta w lokalnym skansenie, zwiedzanie z przewodnikiem jednej z łemkowskich cerkwi.
- „DREWNIANY SZLAK” – Beskid Niski słynie z architektury drewnianej więc my postawimy wspólnie pierwsze kroki przy obróbce drewna (nauka snycerstwa, wykonanie prostych rzeczy użytkowych z drewna)
- „W OBIEKTYWIE” – spotkanie ze światem fotografii, wykonywanie zdjęć pod okiem Pawła – profesjonalnego fotografa, oglądanie zdjęć z podróży dalekich i bliskich
- „W DROGĘ” wycieczki górskimi szlakami –dla chętnych krótsze, dla innych nieco dłuższe
- „Z PRZYRODĄ NA TY” - zaprzyjaźnianie się z przyrodą w terenie: rozpoznawanie ziół, drzew, rozmowy o przyrodzie
- „ZAMOTANY ŚWIAT” – wykonamy zadaniowe lalki motanki, może porobimy na drutach…
- „FRITAJM” wybrane gry i zabawy oraz zajęcia sportowe
Cena: 950 pln
Cena obejmuje: zakwaterowanie (w pokojach z łazienkami i bez), wyżywienie (bezmięsne śniadania i obiadokolacje, desery), zapewnienie powyższych atrakcji, opiekę Marleny, Moniki i Pawła w zależności od zadań danego dnia.
Cena nie obejmuje kosztów transportu do Naszej Polany oraz biletów  wstępu do zwiedzanych obiektów: dzieci powinny być wyposażone w kieszonkowe.
Odnośnie transportu będziemy dogadywać się indywidualnie. 
Co należy ze sobą zabrać: Kalosze, kurtki przeciwdeszczowe, latarki, wygodne buty górskie lub inne za kostkę,
Ze spraw organizacyjnych pragniemy poinformować, że będziemy prosić naszych uczestników o pomoc przy przygotowywaniu śniadań (ustalimy codzienne dyżury) oraz przy nakrywaniu do stołu na obiadokolację. 
Kochani, informujemy, że Nasza Polana to miejsce oddalone od cywilizacji. Mieszkamy na małym przysiółku zwanym Flasza przy małej drodze asfaltowej, którą tylko czasem niemrawo przejeżdżają traktor lub samochód. Jest to teren   nieogrodzony ale bezpieczny. Nasze psy wylegują się latem na tym asfalcie i ich życie nigdy nie było zagrożone. Dookoła są pola, łąki, pastwiska i lasy oraz oczywiście piękne góry Beskidu Niskiego. Nasza Polana znajduje się 1km od jeziora. Jednak ewentualne kąpiele w nim będziemy uskuteczniać tylko na strzeżonej plaży (z ratownikiem). Chcemy tym turnusem stworzyć Wam możliwość wysłania Waszych dziatek w miejsce przyjazne, fajne i takie, do którego podobno z radością się wraca.
Liczba miejsc ograniczona.
Czekamy na zgłoszenia i serdecznie zapraszamy też męską część Waszych pociech.
Ps. Jedną z zasad turnusu na Naszej Polanie będzie ograniczenie do minimum korzystania ze smartfonów i innych urządzeń elektronicznych. Prosimy wziąć to pod uwagę decydując się na pobyt u nas. Telefony będą w depozycie u nas a gdy któryś z rodziców zechce się skontaktować z dzieckiem chętnie przekażemy w tym celu telefon do użytku. Nasz telefon jest Telefony będą też używane do warsztatów „W Obiektywie”. Celem pobytu u nas jest to aby być TU i TERAZ z rówieśnikami, ze sztuką, z przyrodą…
W razie jakichkolwiek pytań prosimy o kontakt:
Marlena i Paweł Pachla
+48 730 410 604


POZDRAWIAMY i ZAPRASZAMY

wtorek, 28 lutego 2017

czekałam


Czekałam na ten moment od listopada. Wtedy spadł pierwszy śnieg i trzymał do teraz. Zima była piękna, długa a momentami sroga. Były biegówki, szaleństwo na śniegu, urocze widoki, kulig, szyby malowane mrozem, ślizgawica. W piecu paliliśmy ostro i dzięki temu przeżyliśmy ten czas w cieple. Wełniane skarpety też robiły swoje. 

Ciężko powiedzieć czy to już faktycznie koniec czy jeszcze nie raz do nas zawita ale faktem jest, że słonko coraz śmielej wychyla swe oblicze, ziemia rozmarza, jest gliniasto i błotniście i widać już po woli kres zimy, która w tym roku rozgościła się solidnie. 

Każdego dnia widzimy z okien coraz mniej zalegającego śniegu a coraz więcej ukazuje się ziemi, pól i łąk. A dziś niespodzianka w postaci pierwszych kiełków cebulowych roślinek. Dzieje się!