czwartek, 17 października 2013

zmagania z nowym

Dom i jego kształt. Dom i jego wnętrze. Dom i rozplanowanie pomieszczeń. Dom i jego wielkość. Dom i jego... symbioza z krajobrazem. Dom i my w nim. Dom i widoki z jego okien.
Nie jest łatwo. Jest raczej mocno pod górę, mimo iż Nasza Polana to dość płaski, jak na tamte rejony, kawałek ziemi. Bierzemy się za to tak zwyczajnie, na chłopski rozum. Projekty zamieszczane w sieci kompletnie do nas nie trafiają. Są brzydkie. Fuuuuj.
Chyba, że ktoś zna drogę do strony z ciekawymi, nietuzinkowymi, dobrymi, skromnymi...
Pierwotnie dom miał być drewniany, przeniesiony, uratowany staruszek.
Staruszka jeszcze damy radę uratować ale o tym za czas jakiś...
Na razie zmagamy się z własną niemożnością.
Co zatem robimy? Sami planujemy, On rysuje w jakimś programie przestrzennym, specjalnie do tego przeznaczonym. Ja na razie działam tylko w wyobraźni.
Dom będzie raczej wybudowany metodą strabale czyli gliniano - słomiany. Ale ponieważ chcielibyśmy bardzo uszanować krajobraz naszej wsi, to plan jest taki żeby projekt nawiązywał możliwie silnie do chyży łemkowskiej. Co nie jest proste bo chyże są dość małe a tu przecież musi zostać ujęta zarówno cześć nasza i dla gości. No i kto teraz buduje chyże? hm... MY.
Pytanie do Was, czy ktoś zna architekta, który się zna na budownictwie wiejskim, ludowym, dawnym... Szukamy jakiegoś magika, który te nasze wizje i plany przeleje potem ładnie na papier czyniąc ten projekt możliwym do zbudowania.
Choć zastrzegamy sobie jeszcze prawo do zmiany planów odnośnie technologii to może tak być, że jednak się tak nie stanie.

A tak na koniec to jest mi niezmiernie głupio bo teraz to już jak odgrzewany kotlet ... no ale nie było jak i kiedy i weny i w ogóle....
No bo nie napisałam o Festiwalu Blogowym, o którym tak pięknie opowiedziała MEGI TUTAJ, i w którym my także wzięliśmy udział. Bardzo często wracam do tych rozmów i uśmiechów i do Kotów i do Rogatych Owiec i do panien Inkwizycji i do każdej cząstki energii, jaka nas opanowała. Dziękuję WAM za ten pęk emocji, jakie nam ofiarowały(li)ście: Megi, Inkwizycji, Rogatej Owcy, Kyji (tak się odmienia???) oraz Basi FlorySztuce  
To nie był jakiś tam festiwal tylko spotkanie, banalnie mówiąc, pokrewnych duszy, wrażliwych na różne twory tego świata. Zaskakujące jak mocno zbliża jednak ta wirtualność i że podczas spotkania face to face nie ma miejsca na zakłopotanie, na tremę.
Za gościnę piękną dziękujemy i życzymy aby marzenia spełniały się w tak wyścigowym tempie.


     
  

16 komentarzy:

  1. Ależ wyzwanie. Mogę podać nazwisko gościa, który jest znawcą tematu , ma też uprawnienia architekta i konserwatora ale czy się podejmie ,tego już nie wiem. To profesor w krakowskiej ASP ,pan Grzegorz Biliński. Gdyby były potrzebne bliższe namiary to mogę się postarać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Maszko, dziękuję za wizytę. Tyle się o Tobie dobrego nasłuchałam :-). A tu odwiedziny takiego Gościa!!! Tak, wyrażam wielką chęć poznania namiarów na Pana Grzegorza. Kuję... póki gorące. podaję maila: naszapolana@gmail.com
    pozdrowienia serdeczne i zapraszamy ponownie

    OdpowiedzUsuń
  3. Cohabitat.net tyle że aktualnie przebudowują stronę, ale forum działa: http://www.forum.cohabitat.net/
    Tam znajdziecie wszelkie potrzebne informacje.
    Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak... znamy ich i tam miałam też kierować swoje kroki. Ale wciąż ten CZAS, ZEIT, TIME... ech.... dzięki Kamphoro :-)

      Usuń
  4. on: http://porady-budowlanka.blogspot.com/2011/07/krajobraz-z-domem-architekt-mikoaj.html
    http://mikolajnowotniak.com/C1.html
    podziwiam.
    Dzięki za dobre słowo, tęsknimy za wami:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Megi, wielkie dzięki. Będę ogarniała temat. Artykuł też bardzo pomocny. Jednak są tacy ludzie :-).
      z niemieckim danke... pozdrawiamy

      Usuń
  5. 3mam kciuki.

    Mamy architekta po sąsiedzku i malarkę, która rzemiosłem różnym się para, pensjonat Kruklin od podstaw zbudowała, urządziła, ale Mazury dla Was chyba daleko.
    http://www.mazurskiesiedliskokruklin.pl/
    ich blog http://tworczepole.blogspot.com/

    Serdeczności ślę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mazury faktycznie ciut daleko, no i architektura nieco inna ale wgryzam się w temat. Twórcze Pole to dla mnie coś kompletnie nowego... a ja lubię takie nowości. :-) Dziękuję

      Usuń
  6. Czy wasza polana jest objęta miejscowym planem zagospodarowania, bo jeśli nie, to trzeba wystąpić o WZiZT. To daje pierwsze wytyczne, jeśli chodzi o np. dopuszczalną ilość kondygnacji (wiem, wiem, chyża jest parterowa : ) ), wysokość kalenicy, kąt nachylenia dachu, kolory elewacji i dachu itp. W waszym przypadku i właściwie we wszystkich innych, projekty gotowe nie mają sensu, potem i tak trzeba płacić za adaptację i wychodzi na to samo, tylko gorzej. Jeśli będziecie czegoś potrzebowali to pytajcie. Między innymi jestem architektem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak tak.. projekt gotowy nie ma sensu. My się chcieliśmy tylko poinspirować ale nie ma czym za bardzo. Oglądamy zatem moc wnętrzarskich i architektonicznych stron, książek, albumów, fot... po woli po woli i damy radę. A co do planu zagospodarowania to już mamy. :-) Dziękujemy za oferowaną chęć pomocy. Jakby co będziemy uderzać. :-)
      serdeczności

      Usuń
  7. Też bym polecała cohabitat.net i tam szukać architekta - wiem, że twórca tego portalu - Paweł Sroczyński - jest architektem i na pewno ma doświadczenie w technologii strawbale. I myślę, że warto się skontaktować z architektem nawet przed wystąpieniem o decyzję o warunki zabudowy i zagospodarowania terenu (jeśli nie ma miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego) - może podpowiedzieć, o co występować, żeby sobie stworzyć maksymalnie dużo możliwości do zabudowy (bo z tego, co piszesz, to może Wam koncepcja jeszcze mocno ewoluować).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Pelasiu za sugestie. Plan zagospodarowania już jest. Do Pawła Sroczyńskiego aż boję się pisać bo on jest megazajętym człowiekiem i nie chcę mu dokładać choć pewnie się odważę. :-) Dzięki za mądre słowo. :-)

      Usuń
  8. Ja znam ludzi którzy budują sobie chyżę. Nie są to niestety Polacy a może inaczej Francuz i Polka. Mieszkają w Beskidzie i właśnie kończą swój dom w stylu łemkowskim. Oczywiście w technologii drewnianej. Ja właśnie od nich kupuję projekt. Tylko obcokrajowcy widzą piękno w naszej tradycyjnej zabudowie. My jesteśmy na to ślepi i wolimy dworki z kolumnami. Pozdrawiam sąsiadkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No może nie tylko obcokrajowcy. Jest bardzo dużo Polaków, którzy pragną pielęgnować tradycję i przenoszą stare domy, ratując je i dając im nowe życie. Niestety tych murowanych, z betonu jest dużo dużo więcej. Większość musi się "postawić", "zastawić" i "wystawić". Smutne.
      A gdzie powstaje ta chyża?

      Usuń