niedziela, 6 maja 2012

:-(

Jesteśmy z Bambo po dwóch dniach spędzonych we wrocławskiej lecznicy. Zrobione wszelkie możliwe badania. Bambo ma we krwii jakiś myko... drobnoustrój, który sprawia, że niszczą się jego czerwone płytki krwii i spada odporność. Dodatkowo ten guz na płucach. Nie miał tomografii komputerowej bo można zrobić ją tylko w Poznaniu i nie wiadomo czy to złośliwe i czy to rośnie. Dodatkowo stwierdzona niedoczynność tarczycy.
Dostał moc leków, również sterydy, które mają także wpłynąć na wzmożenie apetytu ale... nic takiego się nie dzieje. I to nas martwi najbardziej ze wszystkiego. Bambulo nie nabiera sił, tylko je traci. Mam wrażenie, że ginie mi w oczach. Siedzę nad nim z miską jedzenia i proszę. Wodę czasem pochlipce jak go JEGO mama zaczaruje /bo ja nadal w Wałbrzychu/, ale i to bez jakiś szalonych ilości. Pod nos podstawiam wszystko co lubi, w mini porcjach ale z nadzieją, że w końcu trafimy na to, co jego chore ciałko przyjmie. Obiecałam sobie, że nie wyjadę stąd póki nie zacznie jeść. Niestety jutro już muszę wracać do Niemiec ale z pewnością po drodze jeszcze odwiedzimy wrocławskiego weterynarza.
Tutaj absolutnie chylę czoła przed tą kliniką bo mimo iż nie ma poprawy to jednak obsługa zwierzęcych pacjenów tam jest naprawdę na bardzo dobrym poziomie. Każdy pacjent traktowany jest indywidualnie, bez żadnej olewki czy pośpiechu. Ceny nie są wygórowane moim zdaniem, choć po niemieckich cenach to wszystko wydaje się prawie darmowe. Siedziałam tam kilka ładnych godzin, więc poobserwowałam pod różnym kątem i nie miałam się do czego przyczepić.
Zresztą i Bambo tam był jakby w lepszej formie ale to pewnie była zasługa adrenaliny. Szkoda, że teraz już tak osłabł.
Nasza niespodziewana wizyta w Polsce zaowocowała także spotkaniem face to face z Megi :-), która przyjęła nas pyszną kawą i herbatką oraz wygodną kanapą dla Bambulca. Kocurek przekimał się tam ale miał też jeszcze siłę, żeby skubnąć co nie co jedzonka, choć "moherowymi" surowymi sercami pogardził :-( i to jest właśnie najlepszy dowód na to, że jest bardzo chory bo surowizna ZAWSZE była pochłaniana prawie bez gryzienia.
Megi jest uroczą istotą z niebieskimi jak lazurowe morze oczętami. Jej salon oraz ogród to osobna kraina, w której człowiek na moment zapomina o tym, co tak naprawdę dzieje się na świecie. Jej kocury w ilości sztuk 6, były BARDZO zdziwione, że osłabiony Bambo ma jeszcze siłe i bezczelność jako gość, fukać i warczeć na nie. Ewidentnie chciały się zaprzyjaźnić, albo przynajmniej obwąchać ale nie było na to szans.
Megi - DZIĘKUJEMY bardzo za te magiczne chwile.
Trzymajcie kciuki za spokój naszego kotka i za to by jednak nie cierpiał za mocno. W jego uzdrowienie zaczynam niestety wątpić. Ale jeszcze czekamy, a nuż zdarzy się cud.

8 komentarzy:

  1. trzymamy z Truśką kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  2. jeżeli jesteś w Wałbrzychu to polecam świetna panią weterynarz.... nazywa sie Sylwia Skwira, może warto jeszcze u innego lekarza zbadac Kocia ?
    Skwira Sylwia. Gabinet weterynaryjny
    Weterynaria - Usługi
    Kom.: 660 753 821
    Kom.: 603 306 027
    58-300
    Wałbrzych,
    Kolejowa 4
    woj. Dolnośląskie, pow. Wałbrzyski, gm. Wałbrzych

    Więcej... http://www.pkt.pl/s/walbrzych/1878151/skwira_sylwia_gabinet_weterynaryjny.html#ixzz1u7BjjEzE
    trzymam kciuki za pomyślność kuracji...
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leptir, dzięki. Dzwoniłam przed chwilą do Pani Weterynarz ale nie ma jej w Wałbrzychu niestety. Będzie dopiero jutro i to późnym popołudniem. Zobaczymy co nam przyniesie jutro i będziemy podejmować decyzje. pozdrawiamy serdecznie

      Usuń
  3. to ja dziękuję... za magiczny wieczór:-] Ale mi smutno z powodu Bambosza... nie wiadomo, co go tak osłabia, guz (bo w pewnym momencie to się staje wyniszczające) czy mykocośtam. Pewnie myko. A to nie jest felv czasem, bo przy tym właśnie rozpadają się krwinki? To się zalecza i traktuje jak chorobę przewlekłą, jeżeli tylko kot przetrwa ostry stan...

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam kciuki i za Was i za Bambo, za Waszą walkę o jego zdrowie, najważniejsze to, nie tracić nadziei, przesyłam ciepłe myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam kciuki za Wasz i jego spokój!

    OdpowiedzUsuń
  6. I ja się dołączam do życzeń zdrowia i spokoju!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurczę ja trzymam mocno kciuki za Bambolo, Alicja też;) przesyłamy dużo siły!

    OdpowiedzUsuń