piątek, 4 września 2015

leniwe zerkanie na rzeczywistość

ON zyskał nową ksywę - Szef. W takim razie skoro Szefa nie ma to ja sobie poharcuję, tym bardziej, że ostatnie dni były wybitnie pracowite, więc dzień wolny, pomimo braku niedzieli, zarządzony. Sezon słonecznikowy trwa więc czubki palców charakterystycznie przybrudzone łupinkami. Skubanie pesteczek i gapienie się w przestrzeń ale już z perspektywy wnętrza domu, bowiem życie musiało się ze względów pogodowych przenieść pod strzechę a raczej pod papę. Popadało, więc może zrobię spacer do lasu. Kto wie, może jakaś kurka na mnie tam czeka. Ostatnio znaleziony jeden prawdziwek i kilka kurek właśnie, sprowokowały mnie do uruchomienia suszonych grzybów z roku minionego i ugotowałam grzybową. Tutejszą tradycyjnie doprawia się świeżą miętą. Znacie ten myk? Genialny!

Rodzina mocno napiera w kwestii publikacji fot z przebiegu prac. Nie wiem czy wszystko uda się przekazać ale mocno się postaram - obiecuję.
W tym miejscu nie mogę ruszyć tematu bez specjalnego podziękowania dla wszystkich ekip, jakie w tym roku odwiedziły nasz przybytek. Ustalmy, że niektórzy przyjeżdżali tu pełni wątpliwości a wyjeżdżali zaczarowani jakąś niewytłumaczalną dla mnie energią, która się gdzieś między śliwami i jabłonkami generuje. Omija ona ten cały bajzel i bałagan, które podkreślają fakt, że etap, z którego jeszcze długo nie wyjdziemy to remont i budowa, budowa i remont i jeszcze raz remont i budowa. A jednak... osoby z miejsca zakochane w tym przysiółku są w stanie pominąć swym wnikliwym wzrokiem ten element scenerii i potrafią oddać się relaksowi, jakiego dawno nie doświadczyli. Byli tu przecież i tacy, którzy wrócili z wakacyjnego "wypoczynku" z poobijanymi palcami, szramami na piszczelach i bólem kręgosłupa. Nigdy Wam tego poświęcenia Kochani nie zapomnimy!!! Wy wszyscy, którzy ładowaliście tony do naszej brudnej betoniary, przenosiliście ciężkie drewniane bale, oddawaliście się zachwytowi podczas piłowania i zapomnieniu przy grabieniu, którego efektów niestety już dawno nie widać, Wy, którzy kopaliście fundamenty, nosiliście kamienie, a Wasz cenny pot stanowił podwaliny dla naszych podłóg, Wy którzy akceptowaliście jednogarnkowe potrawy oraz zastawę stołową mytą w dwóch średniodizajnerskich miskach, Wy którzy rozkochaliście się w porannych jaglanych śniadaniach... Dziękujemy Wam z głębi naszego serca i wierzcie, że nie potrafimy do końca znaleźć słów oddających naszą wdzięczność za ten bezcenne dla nas chwile. Jesteście niezastąpieni i życzę wszystkim remontująco-budującym takiego zapału i pomocy, jaki my otrzymaliśmy od Rodziny i Przyjaciół. Nie sądziłam, że tyle można bezinteresownie dostać.

A oto i efekty oraz kadry z wakacyjnego życia na budowie.

oszalał na punkcie pracowania w czasie własnych wakacji, zatrzymała Go w końcu rwa kulszowa:(

młodzież uczy się pod okiem Szefa Szefów

kamienie i keramzyt śnią mi się po nocach - powstaje drenaż wokół domu

ścian mycie mydłem szarym


po żniwach ale jeszcze przed wykopkami

butelkowania podłogi końca nie widać ale im młodsi tym bardziej tą czynnością zajarani

pierwszy koncert na naszym ganku 

żeby na zimę drwa nie brakło

piła była zaskakująco mocno oblegana

kermazyt.... keeeeraaaamzyt!!!!! 


rzut z góry na górę

rzut z góry na dół

nie samą robotą człowiek żyje - Sądecki Park Etnograficzny czyli skansen w Nowym Sączu - koniecznie kiedyś tu zajrzyjcie!



dziewczyny popiłowały a teraz pozują

wieczne skupienie i spokój

a to jeszcze inna piłująca ekipa w pierwszej części wakacji


Dojący Antonio - po sąsiedzku nauka dojenia - no i udoił sobie na kakałko :-)

i mi coś tam poleciało :-)

jaglana z płatkami żytnimi, jabłkiem i porzeczkami

totalnie niechronologicznie ale Blaskiego nie mogło zabraknąć w fotorelacji 
Blaski to już drugi kontrabasista w tegorocznej ekipie

a oto gładziutkie i jodłowe efekty

Niuniol test

no to teraz ługujemy

mamy już nieco bardziej cywilizowane drzwi


wujek Adam budował z dziewczynami piec do pizzy

a potem własnymi ręcami ją wypiekał.... ech co to był za smak...! 
no i koniec lata przyszedł tak szybko ...wszedł do naszej wioski tą chyba dróżką 
 A zanim lato odeszło i wakacjom trzeba było powiedzieć "żegnajcie" odwiedziła nas jeszcze Matka Chrzestna naszego Niuniola razem z TP


sielankowe ziołowej herbaty picie z pier....kiem w tle

a oto i my w okiennej prezentacji

tymczasem Niuniol znalazł w upalne dni nowe zastosowanie dla pieca 

Jola z Jolinkowa przekazała przez moją SERDECZNĄ obłędny ser kozi z cząbrem i... tyminakiem?

a parę dni temu chłopaki z sąsiedniej wioski przybyli do nas konno... 


I tak oto doszliśmy do końca. Dziękując za cierpliwość, dziękujemy także tym co nam kibicują i podnoszą na duchu w sposób bardziej bierny ale równie mocny i krzepiący. Siłę Waszą czuć na co dzień mocno!

Ściski i pozdrowienia

24 komentarze:

  1. ooo... wycierałaś podłogę moim Niuńkiem!
    To nie żadne jabłonki ni śliwy, to wy dajecie tę energię. Aż monitor zaparował od waszej pary. Lapka nie muszę ładować, tyle mocy.
    Woda w jezierze nadal ciepła?? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. parę dni temu, gdy testowaliśmy ciepłotę wody, była jeszcze znośna... ale tymczasem już u nas w rurach leci prawie wrzątek :-)

      Usuń
  2. Ale czad! Niech Wam energii nigdy nie braknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Energia ooo tak.... energia jest niezbędna. Jej niedobory ewentualne są na czas zawsze uzupełniane. Ściski

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze tak leniwie zerknac na rzeczywistosc. A ta rzeczywistosc, oj, czasem...Sledze Wasze zmerzanie sie z nia, ciesze sie z postepow, wspieram mentalnie i czerpie troche z Waszego zapalu i konsekwencji ...
    Przepraszam, ze wciaz nie napisalam maila, bo nasza rzeczywistosc troche temu nie sprzyja.

    Ciesze sie, ze chata na Waszej Polanie dojrzewa i pieknieje.
    Najpiekniejsi sa natomiast ludzie tam bedacy ( i ci na stale i ci na chwile)
    Czekam na dalsze relacje. Bardzo mnie ciekawia Wasze rozwiazania (intryguje mnie bardzo piec rakietowy) i jak radzicie sobie z roznymi codziennymi i waznymi problemami (co z woda, macie pomysl na dobra studnie?)
    Pozdrawiam goraco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja czekam zniecierpliwiona na TEGO maila.... no!
      Piec rakietowy cały czas testowany jest przed zimą no i przed oblepieniem go gliną. Kiedyś postaram się poświęcić mu osobnego posta ale to ON musi być wsparciem eksperckim a z JEGO czasem to jest trudna z sprawa. :-)

      Usuń
  5. Ciepło się robi czytając i oglądając! To już jest FAJNY dom :-) pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odezwiemy się na dniach i .... może nawet zapowiemy się z REwizytą :-) można...???

      Usuń
  6. Ależ zdjęcia! Jaka energia z nich bije ;-)) Mogłabym oglądać i oglądać... ;-)
    A o Waszym spotkaniu Megi mi wczoraj opowiedziała... zazdraszczam bardzo!
    Pięknieje Wam ten dom, a Wy w nim... tacy piękni ;-)))))
    Ściskam czule

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Megi jest łącznikiem międzyblogowym bez dwóch zdań - i chwała jej za to. Cieszę się, że energia bije i że miło się ogląda. Pamiętaj tylko, że to wycinki, kadry... całość dookoła prezentuje się mniej kolorowo :-)

      Usuń
  7. Się dzieje! Tempo macie ekspresowe.
    Ale pizza z kota??? :D
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wciąż się złoszczę na się za blogowe zaległości, "dzięki którym" nie przeniosłam w real naszej znajomości, bawiąc tuż obok Was na Jarmarku w Chacie nad Wisłokiem. Heh!
      Jeszcze to nadrobimy...
      Pzdr.

      Usuń
    2. No proszę...nie wierzę... widać, że więcej tam tej blogsfery było. Ciekawa jestem czy nam się trasy jakoś skrzyżowały i czy wzrok nasz choć na moment choć nieświadomie się spotkał. Nadrobimy, nadrobimy... tym bardziej, że nam się Podkarpacie coraz mocniej podoba :)

      Usuń
    3. He, he... Np. Kiedy ja biegałam za moim nieokiełznanym wnukiem Wincentym (bo byłam tam w charakterze babci, starając się, by córa coś zregenerowała nerwy, Taty i Prezesa więc nie było), wy zabawialiście się rzucaniem piłki...
      Uściski
      Ps. A Beskid Niski to nasze najkochańsze góry...

      Usuń
    4. o masz..... no to dlaczego do nas nie podeszłaś? :(

      Usuń
    5. ... bo nie wiedziałam, że Wy to Wy... W czasach Helmutowa niespecjalnie upublicznialiście Wasze twarze....
      Zresztą Wy też mnie nie poznaliście, choć na Ogarzym Pogórzu twarzy nie kryję, tyle, że niedawno wróciłam do fryzury sprzed urodzin Cypriana czyli golę głowę. Uznam to za zmyłkę :D

      Do zobaczenia
      Zdarzy się

      Usuń
  8. Nareszcie poczulam sie, ze tam jestem z Wami i mozna wreszcie zobaczyc, jakie postepy robicie. Jestem zachwycona i porazona tym, w jakim tempie udaje sie wszystko doprowadzac do finalu. Okna sa zabojczo piekne, sciany wewnatrz jak i na zewnatrz romantyczne. Zreszta podziwiam Was za zaciecie i wytrwalosc, nie mowiac juz o poczatkowych, spartanskich warunkach w jakich musieliscie bytowac!!! Jestem z Was dumna, tak trzymajcie, a na pewno bedziecie spelnieni!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. A kto to jest Matka Chrzestna NIuniola???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszymy się, że matczyna ciekawość została zaspokojona. Ja bym się jednak tym tempem tak mocno nie podniecała bo mogłoby być zdecydowanie szybsze... ale z drugiej strony: czy nam się gdzieś spieszy??? :-) A Matką Chrzestna Niuniola to nikt inny jak Megi z bloga zaprzyjaźnionego, co nam Bambulca pomagała we Wrocławiu ratować a potem nam znalazła Niuniolka - idealnego kota, którego dopiero teraz miała okazję poprzytulać i pomiziać. Mamo! Poczytaj... o to: http://megimoher.blogspot.com/

      Usuń
  10. Ale fajna relacja. Przypomina trochę nasze początki 10 lat temu. Budujecie (remontujecie) piękny dom. Wszystko tradycyjnie i z naturalnych materiałów. Deski ze szparami bite gwoździami z góry tak jak my lubimy. Gratulujemy i pozdrawiamy. Trzymajcie się ciepło. A wpadniemy do Was żeby o kilka rzeczy podpytać :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Atmosfera do pozazdroszczenia. Jak dołożymy do tego towarzystwa okoliczne pejzaże, to uruchamia się w człowieku poczucie że siła ciążenia nie działa w dół jak dotychczas, a w bok... w kierunku Waszych czterech kątów :)
    pozdrawiamy życząc aby ten duch i atmosfera nigdy nie wygasły!

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne okna, klimaty, tereny..! Slicznie po prostu:)
    A My mamy pytanie.. jakie jest wypełnienie między belkami? Mamy takie same belki na ścianach (nasz blog http://w-sosnowym-lesie.blogspot.com/ ) i nie wiemy kompletnie co z tym zrobić bo są tam takie 'przerwy'?
    Może w końcu ktoś poratuje ;).
    Pozdrawiamy i stajemy się stałymi czytelnikami! ♥

    OdpowiedzUsuń